Ponieważ nie wiedziałam jaki tytuł dać temu postu dałam taki,żebyście wiedzieli,że będą w nim moje przemyślenia.
Boli mnie głowa i trochę brzuch,ale myślę,że to nie od nie jedzenia tylko od kawy i tego,że bardzo mało śpię właśnie kurczę przez kawę. Niestety nie za bardzo mogę zrezygnować z jej picia,bo bez niej nie wytrzymam bez jedzenia. Taka trochę transakcja wiązana.
Po wczorajszym dniu,w którym było mi naprawdę trudno dzisiaj poszło mi trochę lepiej. Wiedziałam już,że będę odczuwała głód. Cóż,mój organizm musi się przyzwyczaić do tego,że jem teraz tak mało.
Potrzeba tylko trochę czasu.
Najgorsze jest to,że mimo tych dolegliwości,o których wspomniałam wyżej,nadal nie chce jeść. Mój sukces z umiejętnością panowania nad głodem przewyższa to,że jestem głodna i źle się czuje.
Cały czas przeglądam jakieś blogi na temat pro-any,oglądam filmy na ten temat,a na telefonie i komputerze mam mnóstwo thinspiracji. Zastanawiam się,co czują dziewczyny,które żyją w ten sposób od miesięcy. Ja co prawda drugi dzień dopiero,co wydaje mi się śmieszne,bo od pro-any nie umiera się po dwóch dniach ani nie słabnie.
Czy one też odczuwają takie dolegliwości jak ja? Czy też nie mają siły na nic i są trochę zdezorientowane? Jeśli tak,to dlaczego nie przestają? Czy z tego samego powodu,co ja? Bo są tak zachwycone,że potrafią się kontrolować,że coś im się uda i zdrowie idzie w cień?
Myślę,że coś może w tym być.
Chyba zaraz położę się spać. Trochę się obawiam,bo zeszłej nocy miałam koszmary,ale wtedy ostatnią kawę wypiłam o 20,a dzisiaj tak około 17:30,więc to może przez to.
Jestem jednak zmęczona,a oczy mi się zamykają. Książkę dokończyłam,więc właściwie nie ma nic, czym mogłabym się jeszcze zająć.
Właściwie to z tymi moimi dolegliwościami przesadzam,bo to dopiero drugi dzień,DRUGI,a ja zachowuje się tak,jakby to trwało rok. Zawsze miałam to w zwyczaju. Zawsze wmawiałam sobie problemy.
Do jutra,
M.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz