Jedzenie mnie nie uszczęśliwi.
To prawda,jestem głodna,ostatnio nawet często,ale co mi po tym jak zjem? Tak daleko już doszłam. Drugi dzień udaje mi się wytrzymać bez rzygania. Jem od 500 do 650 kcal dziennie. To chyba mało,ale mi nadal się wydaje,że to za dużo. Do tego robię ćwiczenia,jeżdże na rowerze i oczywiście pije mnóstwo kawy,żeby mieć energie i nie musieć jeść.
We wtorek jadę do szpitala,chcę wyglądać dobrze,kiedy się rozbiorę,a oni będą mnie badać.
W szkole nie byłam od poniedziałku i od poniedziałku nie pije. Z tym nie piciem to dobrze w sumie,bo ostatnio naprawdę przegięłam,kiedy wypiłam te 0,5 wiśniówki.
Jutro mam zamiar się napić wódki. Nie planuje dużo,ale od poniedziałku nie piłam i bardzo mało jadłam więc chyba mi się należy. Najbardziej się boję tego,że po alkoholu włączy mi się gastro i nie będę mogła się powstrzymać z jedzeniem. Mam nadzieje,że tak nie będzie.
Zastanawiam się w poniedziałek,czy ktoś zauważy,że nadal chudnę. Klasa nie widziała mnie od tygodnia,więc mam nadzieje,że przez ten tydzień widać,że schudłam.
Tak,chcę,żeby było to widać. Chcę,żeby każdy zrozumiał,że anoreksja to nie do końca jest choroba. Ja wiem,w co się pakuje i zdaje sobie sprawę,że to może być niebezpieczne,ale to jest mój i tylko mój świadomy wybór.
Anoreksja nie musi być zła.
Znaczy ja nie mam anoreksji,ale jestem pro-ana,a to znaczy,że chcę żyć jak anorektyczka.
Jedzenie nie daje szczęścia. Jedzenie sprawia,że czujemy się smutni i mamy poczucie winy,a czy ktoś chcę to czuć? Bo ja nie ..
Mam nadzieję,że to wszystko uda mi się utrzymać jak najdłużej.
Naprawdę chcę być chuda,ale tak się zastanawiam,czy nadal chcę to robić dla Łukasza czy dla siebie, bo gdy teraz o tym myślę to chyba bardziej dla siebie.
Chcę udowodnić wszystkim,że potrafię coś osiągnąć,że pracuje nad sobą,a nie siedzę na dupie i się obżeram.
Powiem wam nawet,że moje postanowienie o ustaleniu pro-ana jako stylu życia góruje nad moim zdrowiem. To jest akurat trochę dziwne,ale trzeba mieć cele i marzenia i je spełniać mimo wszystko,prawda? Przecież każdy tak mówi.
Kończę na dzisiaj,bo chcę dokończyć książkę,a zostało mi jeszcze 100 stron.
Napiszę jutro napewno.
Trzymajcie się.
M.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz