środa, 3 stycznia 2018

03-01-2018 / Dramat.

Z bulimii na anoreksje? Dziwne.
Dzisiaj zjadłam: musli (porcja 200 kcal), jogurt naturalny, gorący kubek (rosół), kanapka z wędliną (łącznie jakieś 150 kcal).
To mało,ale i tak mam wyrzuty sumienia.
To zbyt wiele. Powinnam to wszystko zwrócić,ale za późno.
Nie pisałam długo,bo codziennie pije.
To smutne,ale tęsknie za Łukaszem,a go nie ma przy mnie,
Kocham go.

Trzymajcie się,
M.

czwartek, 21 grudnia 2017

21-12-2017 / Co u mnie.

Wczoraj miałam gorszy dzień. Możliwe,że wypiłam za dużo herbatek przeczyszczających,bo chyba z 7 aż.
Ogólnie w sobotę (16.12) wyszło tak,że trafiłam na urodziny znajomego,bo zaprosił mnie tam mój przyjaciel,z którym kiedyś coś tam było. Opisywałam to w poście jakiś miesiąc temu.
I znowu wyszło tak samo. Obydwoje byliśmy pijani więc wydaje mi się,że to normalne. 
Oczywiście znowu się do siebie nie odzywamy, ale to tym razem on nie chcę.
Poza tym,zdarzyło się w moim życiu coś strasznie smutnego,co sprawiło,że odeszła jakaś cząstka mnie.
Nie będę się widzieć z Łukaszem do końca marca. Nie mogę za bardzo pisać dlaczego,ale przez trzy miesiące nie będę widzieć kogoś, dla kogo chciałam walczyć.
Zastanawiałam się nad tym,żeby iść na leczenie moich ,,zaburzeń". Wiem,że jest szpital,w którym pobyt trwa 12 tygodni,czyli 3 miesiące. Akurat w sam raz. Ale nie wiem.
Tak się zastanawiałam,komu o tym powiedzieć w pierwszej kolejności,ale po dłuższym zastanowieniu uznałam,że nie mam kogoś, komu mogłabym o tym powiedzieć. Szczególnie teraz, kiedy nie mam Łukasza.
Od dzisiaj przez najbliższe 20 dni mam zamiar być na diecie 500 kcal. Tylko w taki sposób uda mi się schudnąć. Rzyganie mnie za bardzo męczy,a po tak długim czasie wytrzymuje już, kiedy jestem głodna. Wczoraj na przykład o tej porze,rzygałam już ze 3 razy. Mam pieniądze więc może kupię sobie jakieś piwka czy coś,to wtedy nie będę pić.

Wyznaczyłam sobie nowy cel jeśli chodzi o moją wagę. Mam zamiar schudnąć 8 kg do momentu,kiedy Łukasz wróci. To będzie taka niespodzianka dla niego. A jak zapyta, dlaczego,to wiecie co mu powiem? Z miłości.

Kończę na tą chwilę,może jeszcze napiszę.
Trzymajcie się,
M.

sobota, 16 grudnia 2017

16-12-2017 / Nerwy czy skutki odchudzania?

Moje samopoczucie z każdym dniem jest coraz gorsze.
Poza tym wszystko mnie denerwuje.
W szkole moja klasa chyba już mnie nie lubi. Może myślą,że jestem głupia,ale widzę ich zachowanie i wiem,że coś kombinują przeciwko mnie.
I właśnie zamierzam im się odwdzięczyć tym,że nie pójdę na wigilię klasową.
W domu podobnie. Jak mam coś zrobić to wszystko są milutcy,a jak ja o coś proszę to wszyscy mają mnie w dupie.
Dlatego też dzisiaj mam zamiar nie jeść nic do momentu aż zacznie mi się kręcić w głowie i będę osiągała ten ,,haj głodowy".
Dzisiaj nic nie jadłam poza łyżką rosołu,ale co to jest? 
Waga nie wzrosła więc jest dobrze.
Nie chcę jeść,nienawidzę,ale z drugiej strony wymiotowanie sprawia mi przyjemność.
Lepsze od wymiotowania jest jednak nie jedzenie. Nie obchodzi mnie na przykład wtedy to,że Łukasza nie ma i w najbliższym czasie go nie zobaczę,albo to,że moja klasa robi sobie ze mnie żarty. Najważniejsze jest wtedy to,że jestem głodna i że nie będę jadła.

Zdajecie sobie sprawę jakie to uczucie? Kiedy padasz z głodu,kiedy czujesz,że Twój umysł nie działa prawidłowo,a jednak dalej nie jesz? To budujące i dające siłę,no i oczywiście mniejszą wagę.

W sumie trochę mi smutno z powodu wszystkich tych sytuacji. Tego,że nikt się mną nie interesuje i tego,że moja klasa robi sobie ze mnie żarty,ale mam coś,co sprawia,że nie muszę się nimi przejmować. Coś,co pokazuje mi samej,że jestem od nich silniejsza, odważniejsza.

Za miesiąc i dwa dni kończę 18 lat,więc mogę rzucić szkołę. Jeśli nic się nie zmieni to zrobię to i będę miała w dupie to,co będą mówić.

Mam wrażenie,że nawet w sumie moi przyjaciele mnie obgadują i śmieją się za moimi plecami, więc może warto odciąć się od tego świata, który tylko mnie rani i być wystarczalną sama dla siebie? 

W sumie to po co mam spędzać czas z ludźmi, którzy mnie nie szanują i którym na mnie nie zależy?

czwartek, 14 grudnia 2017

14-12-2017 / Tęsknota i smutek.

Tak bardzo tęsknie za Łukaszem. Marzę,by go zobaczyć,przytulić,pocałować albo dotknąć. Chciałabym usłyszeć jego głos. Jestem w nim tak bardzo zakochana,ale moje problemy z jedzeniem zagłuszają te uczucia. Właściwie to nie wiele czuję z tej miłości już,ale to dobrze,bo tak bardzo nie cierpię.

Dzisiaj nie byłam w szkole,siedziałam w domu. Od 12 zaczęłam jeść i rzygać,a skończyłam jakąś godzinę temu. Jutro w szkole znowu głodóweczka,ale to dobrze,bo się za tym stęskniłam.

Łukasza zobaczę dopiero w następną środę,a jest czwartek,czyli prawie za tydzień. DOPIERO. Nie wiem,jak to zniosę. Wiem tylko,że muszę go zobaczyć przed świętami.

środa, 13 grudnia 2017

13-12-2017 / Samopoczucie.

Stanęłam dzisiaj rano na wadzę i zobaczyłam najniższą dotychczasową wagę odkąd zaczęłam się odchudzać. Skutkowało to moim dobrym humorem na pierwszej lekcji. Niestety tylko na pierwszej, bo później zaczęłam się źle czuć i być głodna.
Szczerze? Myślałam,że jak będę chudnąć to będę czuła się coraz lepiej ze sobą,a tak naprawdę czuje się coraz gorzej,ale to mi weszło w nawyk. Wiem,że jak idę do szkoły to nie będę nic jadła. Najgorsze są pierwsze godziny,a później jestem po prostu zmęczona,śpiąca i przybita.
Wymiotuje krwią,mam zawroty głowy i mdłości. Często też czuję się tak jakby coś wypalało mnie od środka,a jak się napije wody to czuję jakbym piła jakiś alkohol.
Mam wrażenie,że znajomi z klasy zauważają,że coś jest nie tak ze mną,że coś się dzieje. W sumie to się nie dziwie. Jestem przymulona i zamiast siedzieć z nimi i rozmawiać to wolę spędzać przerwy i wolny czas w samotności.
Zauważyłam,że w kulminacyjnym momencie głodu dzieje się ze mną coś dziwnego. Jestem w jakimś amoku. Myślę tylko o tym,żeby zjeść. Nie czuję nic innego poza głodem i obsesyjnie myślę o jedzeniu. Później to mija,po jakiejś godzinie albo jak wypije energetyka.
Czuję,że nie potrafię przestać. Za bardzo się w to wkręciłam. Całe moje myśli i nawet życie kręci się tylko wokół tego ile ważę,jak pozbyć się głodu i jak długo uda mi się wytrzymać bez jedzenia.

Narazie kończę.
Trzymajcie się,
M.

wtorek, 12 grudnia 2017

12-12-2017 / Skutki uboczne.

Jestem coraz chudsza. Moje obojczyki już znacznie widać. A jak się czuje? Szczerze to coraz gorzej.
Jestem coraz bardziej zmęczona. Jak tylko się kładę od razu usypiam,w szkole nie jest lepiej,bo potrafię zasnąć nawet na lekcji. Poza tym nie mogę się za bardzo na niczym skupić,cały czas myślę o jedzeniu,a jak nie o jedzeniu,to co zrobić,żeby nie czuć głodu.
Wiem tylko,że nie potrafię przestać. Tak bardzo mi się to podoba,to że chudnę.
Najlepiej mi wychodzi głodzenie się,kiedy pije,bo kiedy jestem pijana to nie boję się tego,co mi się stanie z głodu. Nie obchodzi mnie to,że zemdleje czy coś. Jakiś czas temu to właśnie po pijaku sięgałam po jedzenie,ale teraz mam kontrolę nad sobą,więc wszystko się zmieniło.
Mój następny cel to 45 kg. Mam zamiar dobić tej wagi do 28 grudnia,bo wtedy mam wizytę u lekarza. Do tego czasu postanowiłam się nie ważyć. Bo jak zobaczę,że moja waga spada to boję się, że pozwolę sobie na jakąś przekąskę.
Chciałabym potrafić w ogóle nie jeść,ale narazie mi się to nie udaje. Na przykład teraz jestem kurewsko głodna i chętnie bym coś zjadła,ale nie chcę nawet jeść i wymiotować. Chcę wytrzymywać jak najdłużej bez jedzenia.
Marzę o tym,by kiedyś stanąć na wadze i zobaczyć 42 kg. To jest mój największy cel,do którego będę dążyć mimo wszystkich przeciwności i nie przestanę.
Poza tym to chyba już nie chodzi o wagę,bo podoba mi się to,że myśląc o jedzeniu nie myślę o innych rzeczach,na przykład o tym,że tak bardzo tęsknie za Łukaszem,że nie mogę go często widywać,a jak już go widuje to nie mogę go przytulić ani pocałować.

Jak narazie kończę.
Trzymajcie się,
M.

piątek, 8 grudnia 2017

08-12-2017 / Najważniejszy cel.

Wchodząc dzisiaj na wagę zobaczyłam,że ważę 1 kg mniej. I to było takie niesamowite szczęście,że już nie chcę przestać. Nie chcę,żeby ktoś to zauważył. Schudłam 10 kg już odkąd zaczęła się moja przygoda z anoreksją i bulimią i nikt się nie zorientował,więc teraz mogą pocałować mnie centralnie w dupe. 
Chcą,żebym była idealna? Proszę bardzo,będę. Zacznę od wagi. Może to im udowodni,że osoba,którą próbują ze mną zrobić nigdy nie będzie istnieć.
Zmieniłam taktykę swojej diety. Teraz nie jem nic do 16,a później trochę jem i wszystko wymiotuje,a do tego pije swoje herbatki,więc mój bilans wychodzi właściwie na 0.
Moje obojczyki i kości biodrowe już nieźle wystają. Eksponuje je. Miałam do dzisiaj nadzieje,że ktoś je zauważy i zacznie podejrzewać,że mam problem,ale nikt nawet nie zapytał. NIKT.
Ale to w sumie już nie jest tak ważne. Ważne jest teraz dla mnie tylko to,żebym była coraz chudsza i chudsza,tak bardzo,żeby zostały ze mnie skóra i kości. I obiecuje,że będę robić wszystko,żeby dojść do swojego celu,czyli 42 kg,a jak dojdę do tej wagi to 40 kg.
28 grudnia,czyli za 20 dni mam wizytę u lekarza i mam szczerą nadzieję,że do tamtej pory będę ważyć 45 kg,a jeśli tak będzie to będę z siebie naprawdę dumna,jak nigdy. W sumie,co to jest 3,5 kg? To nic! Od powroty ze szpitala,czyli przez 3 tygodnie schudłam tyle więc spokojnie dam radę, szczególnie teraz,kiedy ulepszyłam swoją dietę.
Niby mnie nie obchodzi już,żeby ktoś zauważył,że coś się ze mną dzieje,ale mam nadzieję,że Łukasz w końcu zapyta,czy nie dzieje się nic złego. 
Fajne byłoby to,gdyby ktoś,kogo kochamy zauważył,że jest coś z nami nie tak,że potrzebujemy pomocy.

Trzymajcie się,wasza 
M.