Stanęłam dzisiaj rano na wadzę i zobaczyłam najniższą dotychczasową wagę odkąd zaczęłam się odchudzać. Skutkowało to moim dobrym humorem na pierwszej lekcji. Niestety tylko na pierwszej, bo później zaczęłam się źle czuć i być głodna.
Szczerze? Myślałam,że jak będę chudnąć to będę czuła się coraz lepiej ze sobą,a tak naprawdę czuje się coraz gorzej,ale to mi weszło w nawyk. Wiem,że jak idę do szkoły to nie będę nic jadła. Najgorsze są pierwsze godziny,a później jestem po prostu zmęczona,śpiąca i przybita.
Wymiotuje krwią,mam zawroty głowy i mdłości. Często też czuję się tak jakby coś wypalało mnie od środka,a jak się napije wody to czuję jakbym piła jakiś alkohol.
Mam wrażenie,że znajomi z klasy zauważają,że coś jest nie tak ze mną,że coś się dzieje. W sumie to się nie dziwie. Jestem przymulona i zamiast siedzieć z nimi i rozmawiać to wolę spędzać przerwy i wolny czas w samotności.
Zauważyłam,że w kulminacyjnym momencie głodu dzieje się ze mną coś dziwnego. Jestem w jakimś amoku. Myślę tylko o tym,żeby zjeść. Nie czuję nic innego poza głodem i obsesyjnie myślę o jedzeniu. Później to mija,po jakiejś godzinie albo jak wypije energetyka.
Czuję,że nie potrafię przestać. Za bardzo się w to wkręciłam. Całe moje myśli i nawet życie kręci się tylko wokół tego ile ważę,jak pozbyć się głodu i jak długo uda mi się wytrzymać bez jedzenia.
Narazie kończę.
Trzymajcie się,
M.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz