czwartek, 21 grudnia 2017

21-12-2017 / Co u mnie.

Wczoraj miałam gorszy dzień. Możliwe,że wypiłam za dużo herbatek przeczyszczających,bo chyba z 7 aż.
Ogólnie w sobotę (16.12) wyszło tak,że trafiłam na urodziny znajomego,bo zaprosił mnie tam mój przyjaciel,z którym kiedyś coś tam było. Opisywałam to w poście jakiś miesiąc temu.
I znowu wyszło tak samo. Obydwoje byliśmy pijani więc wydaje mi się,że to normalne. 
Oczywiście znowu się do siebie nie odzywamy, ale to tym razem on nie chcę.
Poza tym,zdarzyło się w moim życiu coś strasznie smutnego,co sprawiło,że odeszła jakaś cząstka mnie.
Nie będę się widzieć z Łukaszem do końca marca. Nie mogę za bardzo pisać dlaczego,ale przez trzy miesiące nie będę widzieć kogoś, dla kogo chciałam walczyć.
Zastanawiałam się nad tym,żeby iść na leczenie moich ,,zaburzeń". Wiem,że jest szpital,w którym pobyt trwa 12 tygodni,czyli 3 miesiące. Akurat w sam raz. Ale nie wiem.
Tak się zastanawiałam,komu o tym powiedzieć w pierwszej kolejności,ale po dłuższym zastanowieniu uznałam,że nie mam kogoś, komu mogłabym o tym powiedzieć. Szczególnie teraz, kiedy nie mam Łukasza.
Od dzisiaj przez najbliższe 20 dni mam zamiar być na diecie 500 kcal. Tylko w taki sposób uda mi się schudnąć. Rzyganie mnie za bardzo męczy,a po tak długim czasie wytrzymuje już, kiedy jestem głodna. Wczoraj na przykład o tej porze,rzygałam już ze 3 razy. Mam pieniądze więc może kupię sobie jakieś piwka czy coś,to wtedy nie będę pić.

Wyznaczyłam sobie nowy cel jeśli chodzi o moją wagę. Mam zamiar schudnąć 8 kg do momentu,kiedy Łukasz wróci. To będzie taka niespodzianka dla niego. A jak zapyta, dlaczego,to wiecie co mu powiem? Z miłości.

Kończę na tą chwilę,może jeszcze napiszę.
Trzymajcie się,
M.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz