sobota, 2 grudnia 2017

02-12-2017 / Utrata kontroli.

Dawno nie pisałam,ale to kwestia tego,że cały mój czas zajmuje mi myślenie o tym,co zrobić,żeby jeść albo o tym,co zrobić,żeby kolejny dzień był lepszy od poprzedniego.
Kiedy jestem w szkole to nie mam z tym problemu. Mogę nie jeść do południa,ale kiedy tylko wracam do domu od razu zaczynam jeść,a jak zjem coś czego nie powinnam to zaczynam wymiotować. 
Herbatki też pije,od tygodnia codziennie po dwie,co też pomaga trochę.
Robię się coraz chudsza,ale to ciągle za mało. Nadal czuje swój brzuch za każdym razem,kiedy siedzę.
Czuję,że powoli tracę nad tym kontrolę. To głodzenie i walczenie ze sobą,żeby nie jeść trwa już miesiąc. Odchudzanie i bulimia ogólnie od czerwca,ale to dopiero od miesiąca czuję się przez to coraz gorzej.
Od miesiąca moje ,,diety" są na niebezpiecznym poziomie i mam dziwne wrażenie,że jeśli teraz z tym nie skończę to może być ze mną bardzo źle.
Moje myśli opanowała Ana. Za każdym razem,kiedy ktoś na mnie patrzy mam wrażenie,że myśli coś w stylu ,,patrz schudła,ale dalej jest gruba". I to mnie męczy,bo ludzie w szkole dość często się gapią.
Poza tym,kiedy nie jem,czuję,że mogę wszystko. Że wszystko,za co się zabiorę mi się uda.
Chłopcy zwracają na mnie uwagę,są dla mnie milsi. Nawet Czarek,chłopak z klasy,który mi się przez długi czas podobał,a później mnie olał patrzy na mnie coraz częściej.
To w sumie nie powinno mnie cieszyć,bo oni zwracają uwagę tylko na wygląda,ale kurwa,kto w tych czasach tego nie robi?
Najpierw zwracamy uwagę na to jak ktoś wygląda,a dopiero później na charakter.
Zresztą to miłe,kiedy ktoś się za nami ogląda na ulicy albo jak faceci patrzą na Ciebie z pożądaniem i chcą,żeby ich dziewczyna tak wyglądała.
Wypożyczyłam sobie z biblioteki trzy książki o zaburzeniach odżywiania,ale pani z biblioteki nawet nie zapytała czy mam jakiś problem,a pomagała mi ich szukać.

Łukasza nie widziałam już dwa tygodnie. Bardzo za nim tęsknie. Jest chyba jedyną osobą,której byłabym chyba gotowa opowiedzieć o tym wszystkim,co się ze mną dzieje.
Lubi mnie,więc może chciałby mi pomóc?
Narazie chyba nie jestem w sumie na to gotowa. 
Dobrnę do mojej wymarzonej wagi i może wtedy z tym skończę jak będę dała radę. 

Tymczasem kończę,może napiszę wieczorem albo w nocy.
Trzymajcie sie,
M.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz