piątek, 8 grudnia 2017

08-12-2017 / Najważniejszy cel.

Wchodząc dzisiaj na wagę zobaczyłam,że ważę 1 kg mniej. I to było takie niesamowite szczęście,że już nie chcę przestać. Nie chcę,żeby ktoś to zauważył. Schudłam 10 kg już odkąd zaczęła się moja przygoda z anoreksją i bulimią i nikt się nie zorientował,więc teraz mogą pocałować mnie centralnie w dupe. 
Chcą,żebym była idealna? Proszę bardzo,będę. Zacznę od wagi. Może to im udowodni,że osoba,którą próbują ze mną zrobić nigdy nie będzie istnieć.
Zmieniłam taktykę swojej diety. Teraz nie jem nic do 16,a później trochę jem i wszystko wymiotuje,a do tego pije swoje herbatki,więc mój bilans wychodzi właściwie na 0.
Moje obojczyki i kości biodrowe już nieźle wystają. Eksponuje je. Miałam do dzisiaj nadzieje,że ktoś je zauważy i zacznie podejrzewać,że mam problem,ale nikt nawet nie zapytał. NIKT.
Ale to w sumie już nie jest tak ważne. Ważne jest teraz dla mnie tylko to,żebym była coraz chudsza i chudsza,tak bardzo,żeby zostały ze mnie skóra i kości. I obiecuje,że będę robić wszystko,żeby dojść do swojego celu,czyli 42 kg,a jak dojdę do tej wagi to 40 kg.
28 grudnia,czyli za 20 dni mam wizytę u lekarza i mam szczerą nadzieję,że do tamtej pory będę ważyć 45 kg,a jeśli tak będzie to będę z siebie naprawdę dumna,jak nigdy. W sumie,co to jest 3,5 kg? To nic! Od powroty ze szpitala,czyli przez 3 tygodnie schudłam tyle więc spokojnie dam radę, szczególnie teraz,kiedy ulepszyłam swoją dietę.
Niby mnie nie obchodzi już,żeby ktoś zauważył,że coś się ze mną dzieje,ale mam nadzieję,że Łukasz w końcu zapyta,czy nie dzieje się nic złego. 
Fajne byłoby to,gdyby ktoś,kogo kochamy zauważył,że jest coś z nami nie tak,że potrzebujemy pomocy.

Trzymajcie się,wasza 
M.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz