sobota, 16 grudnia 2017

16-12-2017 / Nerwy czy skutki odchudzania?

Moje samopoczucie z każdym dniem jest coraz gorsze.
Poza tym wszystko mnie denerwuje.
W szkole moja klasa chyba już mnie nie lubi. Może myślą,że jestem głupia,ale widzę ich zachowanie i wiem,że coś kombinują przeciwko mnie.
I właśnie zamierzam im się odwdzięczyć tym,że nie pójdę na wigilię klasową.
W domu podobnie. Jak mam coś zrobić to wszystko są milutcy,a jak ja o coś proszę to wszyscy mają mnie w dupie.
Dlatego też dzisiaj mam zamiar nie jeść nic do momentu aż zacznie mi się kręcić w głowie i będę osiągała ten ,,haj głodowy".
Dzisiaj nic nie jadłam poza łyżką rosołu,ale co to jest? 
Waga nie wzrosła więc jest dobrze.
Nie chcę jeść,nienawidzę,ale z drugiej strony wymiotowanie sprawia mi przyjemność.
Lepsze od wymiotowania jest jednak nie jedzenie. Nie obchodzi mnie na przykład wtedy to,że Łukasza nie ma i w najbliższym czasie go nie zobaczę,albo to,że moja klasa robi sobie ze mnie żarty. Najważniejsze jest wtedy to,że jestem głodna i że nie będę jadła.

Zdajecie sobie sprawę jakie to uczucie? Kiedy padasz z głodu,kiedy czujesz,że Twój umysł nie działa prawidłowo,a jednak dalej nie jesz? To budujące i dające siłę,no i oczywiście mniejszą wagę.

W sumie trochę mi smutno z powodu wszystkich tych sytuacji. Tego,że nikt się mną nie interesuje i tego,że moja klasa robi sobie ze mnie żarty,ale mam coś,co sprawia,że nie muszę się nimi przejmować. Coś,co pokazuje mi samej,że jestem od nich silniejsza, odważniejsza.

Za miesiąc i dwa dni kończę 18 lat,więc mogę rzucić szkołę. Jeśli nic się nie zmieni to zrobię to i będę miała w dupie to,co będą mówić.

Mam wrażenie,że nawet w sumie moi przyjaciele mnie obgadują i śmieją się za moimi plecami, więc może warto odciąć się od tego świata, który tylko mnie rani i być wystarczalną sama dla siebie? 

W sumie to po co mam spędzać czas z ludźmi, którzy mnie nie szanują i którym na mnie nie zależy?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz