Wczoraj trochę poległam. Zjadłam trochę wieczorem,ale wszystko zwróciłam jak najszybciej.
Nie mogę cały czas rzygać przecież,a wczoraj i tak dobrze mi poszło.
Do godziny 20 zjadłam tylko 300 kcal,no może 350.
Cały czas piłam kawę i paliłam i to dawało mi wystarczająco energii,żeby nie jeść.
Jeśli dzisiaj nic nie zawalę to będzie naprawdę dobrze.
Do szkoły zrobiłam sobie kanapkę (dwie kromki chleba zwykłego,dwa małe plasterki szybki wędzonej i jeden plasterek sera),która ma około 240 kalorii.
Jeśli przez cały dzień w szkole,czyli od 8 do 15 zjem tylko to to będę z siebie naprawdę dumna.
Na tą chwilę nie chcę mi się jeść,wręcz powiedziałabym,że mam wstręt do jedzenia. Wczoraj wieczorem oglądałam filmiki o dziewczynach z anoreksją. Wzbudzają strach to prawda,przerażają nawet bym powiedziała,ale jest jeszcze coś. Żeby nie jeść trzeba mieć siłę,którą inni znajdują w jedzenie.
Nie jedzenie to dążenie do bycia idealną,do perfekcji.
Kurwa,gadam jak anorektyczka trochę.
Nie powinnam ich podziwiać,bo ich życie jest zagrożone. Ale one są szczęśliwe w pewnym sensie albo przynajmniej były bardzo,kiedy ich waga szła w dół.
Ostatnio oglądałam ciekawy film na netflxie o tytule ,,Abzurdah". Jest to jeden z nowszych filmów,bodajże z zeszłego roku. Opowiada historię dziewczyny,która zakochała się w starszym chłopaku poznanym na czacie. Wszystko idzie świetnie, ale później on z nią zrywa. Załamana dziewczyna zaczyna się głodzić i dużo pic po to,żeby później tym alkoholem wymiotować.
Wpada w anoreksje. Zakłada bloga pro-ana,na którym opisuje swoje zmagania z chorobą i wspiera inne dziewczyny,które również mają ten sam problem. Piszę na nim,że jeść może każdy,od lekarza po robotnika,a one są inne,one nie muszą jeść z własnej woli. Twierdzi,że są wyjątkowe.
Czy mam takie same zdanie jak ona?
Myślę,że po części to prawda,bo rzeczywiście jeść może każdy i każde de facto to robi. Do tego,żeby nie jeść trzeba mieć mnóstwo siły, z tym również się zgadzam.
Ale czy te dziewczyny są wyjątkowe?
Myślę,że tworzą grupę,która na swój sposób jest wyjątkowa.
Teraz z innej beczki. Przeraża mnie mój humor. Odkąd wstałam to chodzę po domu i sobie podśpiewuje. Rano byłam przygnębiona, wypiłam kawę i może dlatego mój humor się poprawił i mam więcej energii.
Odkąd schudłam czuję się pewniejsza siebie. Moja ocena zdecydowanie wzrosła. Naprawdę czuje się kobietą. Do tego piękną.
Kończę narazie,bo zaraz wychodzę do szkoły.
Trzymajcie kciuki,żeby chęć bycia piękniejszą kobietą okazała się silniejsza od zwykłego ludzkiego uczucia - głodu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz